• 03 MAR 16

    Aneta Sieradzka ambasadorem transplantologii. O bezpieczeństwie prawnym przeszczepów.

    Transplantologia w Polsce wciąż potrzebuje sprzymierzeńców. Dzięki blogowi prawowtransplantacji.pl i Pani Anecie Sieradzkiej – prawniczce i pasjonatce prawa, o transplantologii mówi się zdecydowanie więcej.

    Medispace: Skąd wzięło się Pani zainteresowanie prawem medycznym? Jak zaczęła się Pani przygoda z prawem w transplantacji?

    Będąc jeszcze studentką piątego roku prawa, podjęłam pierwszą pracę w Krakowskim Szpitalu Specjalistycznym im. Jana Pawła II.  Praca w szpitalu utwierdziła mnie w przekonaniu aby ukierunkować życie zawodowe na środowisko medyczne, dla którego praca sprawia mi przyjemność, ale też jest źródłem satysfakcji. Wybór prawa medycznego był również następstwem pogłębiania przeze mnie dalszej edukacji w tej materii, studia podyplomowe z prawa medycznego na Uniwersytecie Warszawskim, czy edukacja w zagranicznych ośrodkach w Londynie i Holandii. Uczestnictwo w wykładach i zajęciach w London School of Economic, gdzie miałam przyjemność chłonąć wiedzę od najlepszych profesorów na świecie zajmujących się prawem medycznym, pozwoliło mi  też inaczej spojrzeć na polskie  ustawodawstwo medyczne, które ciągle się rozwija i w wielu miejscach jest niedoskonałe, wymaga sporych zmian i dostosowania prawa do potrzeb medycyny.  Prawo powinno nadążać za medycyną, a niestety nie zawsze tak jest. W Kancelarii Prawnej Świeca&Wspólnicy, z którą jestem związana mamy dobrze rozwinięty departament prawa medycznego i farmaceutycznego, który zapewnia profesjonalną obsługę prawną dla  branży medycznej.  

    Pomysł aby w Polsce zająć się bardzo niszową specjalizacją jaką jest prawo transplantacyjne narodził się podczas mojego pobytu  w Londynie w 2014 roku, gdzie też szukałam inspiracji do dalszej pracy w zawodzie. Tam w jednym ze szpitali spotkałam 11 letniego chłopca, Maxwella z niewydolnością serca i jego mamę, która chciała mu oddać serce, ale przecież to niemożliwe.  W Wielkiej Brytanii  mam wrażenie, że chorzy są bardziej „zaopiekowani”, co jest też rezultatem lepszych niż w Polsce rozwiązań na gruncie prawnym. Dzięki współpracy ze środowiskiem lekarskim mogę w tej materii działać aby u nas było podobnie, żeby bezpiecznie czuli się chorzy, ale i środowisko medyczne, pracując nad udoskonalaniem wielu rozwiązań, które obopólnie mają służyć lekarzom i pacjentom.

    Medispace: Na blogu publikuje Pani wywiady z osobami związanymi z transplantologią. Który wywiad zapadł Pani najbardziej w pamięć?

    Pracując dla środowiska medycznego każdego dnia odbywam wiele interesujących rozmów z lekarzami, pielęgniarkami, sekretarkami czy pacjentami. Rozmawiamy nie tylko o pracy, przepisach prawnych, służbie zdrowia ale i o życiu ich i ich pacjentów. Zaufanie do polskiej służby zdrowia jest niestety słabe i składa się na to bardzo wiele czynników. Łatwo przychodzi nam oceniać, krytykować mając często też niedostateczną wiedzę. Dlatego zrodził się pomysł aby na blogu przybliżać sylwetki osób, które znamy nie tylko z telewizji i spektakularnych sukcesów medycznych, ale też które, jednocześnie każdego dnia dbają o swoich pacjentów poświęcając im czas, wiedzę, umiejętności, ratując ich zdrowie, czy życie. Nie zawsze  mamy odwagę danego rozmówcę zapytać o to co nas w środku nurtuje, dlatego staram się pytać o kwestie budzące kontrowersje, zadawać pytania trudne, ale też pokazywać, że w służbie zdrowia pracują po prostu ludzie, oddani swojej pracy, która dla nich jest pasją. Mogłabym w tym miejscu wymienić wiele fantastycznych osób lekarzy, chirurgów, pielęgniarek, koordynatorów, czy też pacjentów po przeszczepach, którzy dostali szansę na nowe życie. Jeżeli widzimy, że dla kogoś praca jest pasją, a nie tylko zarabianiem pieniędzy  wówczas łatwiej przychodzi nam takiej osobie zaufać. Takich osób w środowisku medycznym, posiadającym niebywałą wiedzę, jest bardzo wiele, np. Marta Kotomska, pielęgniarka ze Szpitala Dzieciątka Jezus w Warszawie, bezapelacyjnie jest legendą pielęgniarstwa transplantacyjnego, profesjonalistka a jednocześnie z sercem na dłoni czy Profesor Roman  Danielewicz, chirurg oraz Szef Poltransplantu, z którym o transplantologii mogę rozmawiać godzinami.

    Medispace: Jakie są przewagi i słabości prawa normującego kwestię przeszczepów w Polsce?

    Uważam, że przepisy prawne mamy dobre. Obecna ustawa transplantacyjna niczym szczególnym nie różni się od europejskich regulacji w zakresie przeszczepiania narządów. System prawny w tym miejscu jest szczelny i należy podkreślić, że handel narządami
    w naszym kraju jest niemożliwy i nie istnieje. Procedura od momentu zgłoszenia pacjenta do przeszczepienia, poprzez umieszczenie w Krajowej Liście Osób Oczekujących, do samego zabiegu przeszczepienia narządu jest bardzo dokładnie sformalizowana, związana z licznymi procedurami, które są przestrzegane przez ośrodki transplantacyjne i lekarzy, a nad wszystkim kontrolę sprawuje Poltransplant.

    Jednak ustawa transplantacyjna wymaga zmian w niedalekim czasie, chociażby w kwestii uregulowania przeszczepów altruistycznych, czy też doprecyzowania w niektórych miejscach kwestii ochrony danych osobowych pacjentów i zapewnienie większej ochrony dla  prawa do prywatności pacjentów. A wszystko po to aby prawo nadążało za rozwojem medycyny.

    Medispace: Co Pani zdaniem najbardziej szkodzi polskiej transplantologii?

    Szkodnikiem transplantologii jest wciąż niedostateczna wiedza wśród naszego społeczeństwa. Brak wiedzy powoduje strach, wzbudza poczucie lęku co również tworzy teorie spiskowe, których niestety nie brakuje. Jako przykład podam, że Kościół Katolicki popiera transplantacje. Pomimo to, aspekt religijny w naszym kraju niektórzy wciąż próbują podważyć, wykorzystując właśnie niewiedzę wśród społeczeństwa, nie mając żadnych argumentów, bo doktryna kościoła jest  jasna, wystarczy sięgnąć do licznych encyklik czy homilii Jana Pawła II. Twórców teorii spiskowych nie brakuje, ale należy to bagatelizować bo są to osoby niekompetentne. Ich twierdzenia zatem nie mają żadnego umocowania w wiedzy i doświadczeniu medycznym. Te teorie traktuję w kategoriach fantazji, aczkolwiek trzeba mieć świadomość, że takie działania są szkodliwe dla transplantologii. Zdarza się, że  wolność słowa czasami bywa pojmowana jako niczym nieograniczone prawo co prowadzi do naruszenia dóbr osobistych transplantologów, ale też pacjentów po przeszczepach nawiązując do teorii spiskowych dotyczących np. stwierdzenia śmierci mózgu.

    Dotychczasowe doświadczenia pokazują, że ingerencja polityków w transplantologię może mieć nieodwracalne skutki, pozytywne lub negatywne. Pozytywne są wtedy kiedy politycy wspierają transplantologię, decydują o nakładach finansowych adekwatnych do jej potrzeb i podejmują działania służące rozwojowi. Negatywne są wtedy, kiedy polityk ma marzenie  być Sherlockiem Holmsem i szuka czegoś czego nie ma powodując przy tym nieodwracalne szkody, nie ponosząc  za swoje szkodliwe działania odpowiedzialności. Odkrywanie  i przekraczanie kolejnych granic w medycynie powinniśmy pozostawić wyłącznie lekarzom transplantologom, którzy potrafią to robić najlepiej.

    Medispace: Studiowała Pani za granicą mając okazję poznać różne punkty widzenia na transplantologię. Jak Polska wypada na tle innych państw?

    Zagraniczna edukacja była dla mnie niezwykle cennym doświadczeniem. To był bardzo dobrze zainwestowany czas nie tylko w wiedzę, ale i ludzi których mogłam poznać. Wymiana doświadczeń i poglądów z prawnikami z Wielkiej Brytanii, USA czy Nowej Zelandii nie tylko poszerzyło moje horyzonty, ale również jak wcześniej wspomniałam pozwala mi z innej perspektywy spojrzeć na nasze, polskie podwórko. Transplantacje narządów na świecie mają pozytywny odbiór,  ludzie coraz częściej decydują się na oddanie narządów, a pomimo to potencjalnych biorców jest znacznie więcej niż dawców i biorcy czekają, czasami latami na nowy narząd, których wciąż brakuje i to ma miejsce nie tylko w Polsce, ale i w USA, czy Wielkiej Brytanii. Dotychczasowe doświadczenia na świecie pokazują jak ważna jest edukacja społeczeństwa w zakresie transplantologii, w każdym aspekcie, medycznym, etycznym, religijnym czy prawnym. Dzisiaj Hiszpania czy Włochy są w czołówce państw europejskich pod względem dawstwa narządów, ale nie stało się to z dnia na dzień. To efekt ciężkiej pracy włożony w uświadamianie społeczeństwa, w budowanie zaufania do transplantologii. Pracy, na którą składają się nie tylko liczne kampanie informacyjne, edukacyjne, ale też nakłady finansowe jakie trzeba ponieść. Niestety Polska jest na końcu państw europejskich pod względem dawstwa narządów. W ostatnim czasie możemy zaobserwować, że nastąpił wzrost wydarzeń, propagujących transplantacje. Organizowane są kampanie społeczne, również przez Ministerstwo Zdrowia, świetna kampania Zgoda na Życie, w której mam przyjemność uczestniczyć. Polska transplantologia wciąż jest niedofinansowana i wymaga wsparcia. Dlatego ważne jest aby rzetelnie informować społeczeństwo w oparciu zarówno o wiedzę medyczną w zakresie transplantologii ale też związane z tym bezpieczeństwo prawne. Warto podkreślić, że obecne polskie przepisy ustawy transplantacyjnej  są dobre i zapewniają od strony organizacyjno-prawnej bezpieczny proces przeszczepienia narządu.

    Medispace: Na gruncie polskiej ustawy transplantacyjnej ustanowiono konstrukcję tzw. zgody domniemanej. Jak jest to unormowane w innych państwach?

    W procesie transplantacji kluczową rolę odgrywa zgoda na oddanie narządów do przeszczepu. Polskie prawo stoi na straży godnego traktowania ciała ludzkiego i zapobiega jego uprzedmiotowieniu. Podkreśla wagę traktowania ludzkiego ciała z szacunkiem i godnością. W ustawie o  pobieraniu, przechowywaniu i przeszczepianiu tkanek, komórek i narządów, tzw. ustawie transplantacyjnej w art. 5 ustawodawca przyjął formę tzw. zgody domniemanej. Zgodnie z tą konstrukcją pobrania organów w celu ich przeszczepienia od osoby zmarłej można dokonać, jeśli osoba zmarła nie wyraziła za życia sprzeciwu i nie widnieje w Centralnym Rejestrze Sprzeciwów (system opting out). Powyższe rozwiązanie znajduje się w ustawodawstwie transplantacyjnym np. Austrii, Hiszpanii czy Francji. Drugi system (opting in) stosowany np. w USA, polega na wyrażeniu zgody „wprost” potencjalnego dawcy na pobranie narządów post mortem. Zakładając, że zmarły nie pozostawił żadnego oświadczenia lub bliski członek rodziny nie wyraził sprzeciwu. Ustawa transplantacyjna nie nałożyła żadnych kompetencji na bliskich zmarłego aby mogli decydować o oddaniu jego organów po śmierci. Wskazać również przy tym należy na brak normy, która mówiła by o obowiązku zapytania rodziny zmarłego o zgodę na pośmiertne pobranie organów. Przyjęta praktyka wskazuje, iż w przypadku braku sprzeciwu osoby zmarłej, lekarze zawsze pytają rodzinę o zgodę na pobranie narządów z uwagi na poszanowanie uczuć bliskich zmarłego. Zgodnie z obowiązującymi przepisami nie muszą tego robić. Brak powyższego obowiązku dotyczącego zapytania rodziny zmarłego nie nakłada na lekarzy konsekwencji prawnych z tego tytułu. Zgoda pacjenta jest jednym z fundamentalnych pojęć nowoczesnego prawa medycznego i bioetyki, dlatego w mojej ocenie przyjęta konstrukcja zgody domniemanej w transplantologii  jest rozwiązaniem dobrym.

    Dziękuję za rozmowę.